niedziela, 30 kwietnia 2017

Wracam ! :)

Oj troszkę mnie tu nie było.... Ale po rocznym urlopie macierzyńskim nie tak łatwo było mi wrócić do pracy. Musiałam sobie wszystko poukładać emocjonalnie - tak strasznie szkoda mi było zostawiać codziennie moją Niuńcię... Ale też i logistycznie - nie miałam już tyle czasu na ogarnięcie codziennych obowiązków, a i Dominice chciałam poświęcać jak najwięcej czasu.... Po drodze jeszcze  wyskoczyła zmiana pracy, także dzieję się, ale już ogarniam   Stęskniłam się bardzo za blogowym światkiem, także wracam    Mam nadzieję, że ktoś jeszcze do mnie zajrzy po tej nieobecności ???

niedziela, 9 października 2016

Żegnaj ....

Szczerze powiedziawszy, nie wiem co napisać... Wszystkie słowa wydają się takie.... Mdłe, bez znaczenia....
Właśnie dowiedziałam się, że odeszła nasza blogowa koleżanka, Danusia Kielar... Nie wiedziałam, że ma problemy ze zdrowiem. Podziwiałam Ją za jej przepiękne hafty i miłość do rękodzieła. A teraz dowiaduję się, że Danusi już z nami nie ma..... A przecież jeszcze pod ostatnim postem udzielała mi jakże cennych rad.... Czuję niewypowiedziany smutek :(

Żegnaj Danusiu....


"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy....."




niedziela, 18 września 2016

Hafciarskie początki

W końcu skończone ! 
Dwa hafty dla mojej córci. Pierwszy to aniołek, który wisi nad łóżeczkiem Małej. 
Anioł Stóż Dominiki 




Drugi haft to metryczka. Kiedyś przy okazji natknęłam się na haftowane metryczki w sieci, i pomyślałam, że to świetna pamiątka dla dziecka. Także Domisia ma już swoją.





I na koniec jeszcze udało mi się dodziergać cztery ośmiorniczki, które już zawitały w warszawskim szpitalu. Oby wspierały dzielne maluszki ! 



Pozdrawiam Was serdecznie, i dziękuję za każde zaglądnięcie i komentarz ! 


piątek, 2 września 2016

Wakacji czar...

Dziś przewaga zdjęć nad treścią 
Trochę na wariata, ale jednak wylądowaliśmy nad morzem. Ustronie Morskie nas zachwyciło ! A że jestem jeszcze troszkę rozleniwiona, to zamiast opisywać cały pobyt, wrzucam najciekawsze kadry. Miłego oglądania !




















Morze zachwycało mnie przy każdej pogodzie !





środa, 27 lipca 2016

Zapraszam Was w podróż....


Ten weekend spędziliśmy aktywnie. w sobotę- jako że pogoda dopisywała, wybraliśmy się nad jezioro. To było pierwsze plażowanie Dominiki :) Jak zaraz się przekonacie na zdjęciach, była zachwycona ! Przez długie godziny bawiła się w piasku, przesypywała przez palce a radości nie było końca.






































W niedzielę zaś wybraliśmy się do Zamku Czocha. Jest to zamek obronny położony w 
miejscowości Sucha, na dolnym śląsku. Zawsze chciałam tam pojechać, ale jakoś nigdy się nie złożyło. Teraz się udało. I powiem szczerze - nie sądziłam, że takie wspaniałości się tam kryją ! Przepiękna sala rycerska, z neogotyckim kominkiem, Komnata Książęca z wielkim baldachimowym łożem, izba tortur i wiele innych. My wybraliśmy zwiedzanie z przewodnikiem, który miał po prostu magiczny głos.... Mogłabym Go słuchać godzinami, jak opowiada nam historię tego magicznego miejsca. Najbardziej uwiodła mnie opowieść o Białej Damie - Kobieta miała na imię Urlike, a jej mąż był posłem i często przebywał poza domem. Urlike wdała się w romans z niemieckim szlachcicem - Joachimem von Nostitz. Zaszła z nim w ciążę i urodziła dziecko. Mąż utopił ją w studni, a dziecko kazał zamurować w ścianie nad kominkiem. Teraz płaczący duch kobiety błąka się w poszukiwaniu syna. Na 
korytarzach słychać też płacz dziecka. Ponoć jest tam również wiele innych duchów. Och jakże ja uwielbiam takie opowieści !  Dla zainteresowanych polecam TĄ STRONKĘ, gdzie można dowiedzieć się więcej o tej warowni. I oczywiście jak najbardziej polecam wycieczkę w to miejsce!















Jak widać, atrakcje naprawdę dla każdego 



Wdrapaliśmy się również na wieżę, z której rozlega się przepiękny widok na dolinę zalewu Kwisy.








Pod koniec zwiedzania jak widać, niektórzy byli lekko mówiąc padnięci, ale krótka drzemka wystarczyła na zregenerowanie sił.

Po zakończonym zwiedzaniu , jako że daleko nie mieliśmy, zajechaliśmy jeszcze do Szklarskiej Poręby. Niestety czasu już wiele nie zostało, postanowiliśmy zobaczyć chociaż Wodospad Kamieńczyka.  Dominika z entuzjazmem machała ludziom schodzącym w dół. I podczas, gdy pod koniec wspinania my mieliśmy lekko dość, Miśka uśmiechała się wesoło i i robiła wdzięczne "heh"....














Pod koniec jednak nawet najwięksi twardziele odpływają 


Weekend należał do tych z naprawdę udanych, i co najważniejsze dla mnie, spędzonych wspólnie.